Tagi Archiwum: kryzys

w Polsce za otwarcie karty kredytowej dają pieniądze, a w USA za jej… zamknięcie :)

W Polsce wydanych zostało już około 10 milionów kart kredytowych. Oczywiście spora część z tej liczby to rachunki kart nigdy nie aktywowanych oraz takich, które zostały już zamknięte (zgubione, zniszczone albo po prostu klient otrzymał kartę w ramach jakieś centralnej akcji wysyłkowej a najnormalniej w świcie nie chce jej albo nie wie jak z niej korzystać). Banki prześcigają się w sposobach zachęcenia klientów do skorzystania z konkretnego rodzaju karty (oferują programy rabatowe, zwalniają z opłaty za użytkowanie i wydanie karty, oferują możliwość wyboru wizualizacji “plastiku” itd.) jednakże największą popularnością wśród klientów cieszą się promocje w ramach których po aktywacji karty albo dokonaniu za jej pomocą określonej ilości transakcji na rachunek karty przelewane jest np. 50 złotych – ma to dodatkowo zachęcić klienta do korzystania z kredytówki. A jakie są najnowsze trendy w tej materii za oceanem? Otóż wyobraźcie sobie, że American Express płaci po 300 dolarów amerykańskich za zamknięcie rachunku karty!!! Oczywiście nie każdemu (tylko “wyselekcjonowanej grupie klientów, którzy otrzymali stosowaną informację listownie”), ale jest to z całą pewnością nowum na rynku. Jakie są powody takiego działania? Otóż w dobie kryzysu gospodarczego (a z takim z całą pewnością mamy do czynienia w Ameryce) włodarze banków we współpracy z wydawcami kart doszli zapewne do wniosku, że w sytuacji gdyby klienci wykorzystali cały przyznany limit kredytowy a później zaprzestali go spłacać, bo np. drastycznie pogorszyła się ich sytuacja majątkowa, zadecydowali o tej propozycji 300 USD za zamknięcie karty.

Ciekawe kiedy podobne innowacje trafią do naszego kraju? Jak myślicie?

Ciągle (s)pada złoty i śnieg…

Posiadacze kredytów walutowych zapewne szybko będą chcieli zapomnieć o tym, co dzieje się w ostatnim czasie na rynku walutowym… Poniedziałek był kolejnym z tych dni, o którym chcielibyśmy jak najprędzej zapomnieć… Kurs złotówki nadal leci łeb na szyję i niespecjalnie widać dolną barierę jego spadków. Wczorajszy fixing NBP kształtował się następująco:

CHF = 3,1967 PLN (+3,18%)
EUR = 4,7687 PLN (+2,79%)
USD = 3,7360 PLN (+3,93%)

Sytuacja robi się powoli naprawdę nieciekawa, a jedynie mogący się cieszyć z deprecjacji złotego eksporterzy na zbicie popularnych kokosów tez nie mają co liczyć do czasu aż kooperujące z Polską gospodarki nie wyliżą ran po coraz silniejszych objawach kryzysu…

No i ten śnieg…  :(

Ubezpieczenie zabezpieczeniem?

W sytuacji rynkowej, z którą obecnie mamy do czynienia wielu z nas zadaje sobie pytanie jak długo potrwa dekoniunktura, z którą przyszło nam się aktualnie zmierzyć. Sposobów na walkę  z nią jest wiele. Od zakupu wyłącznie polskich produktów, przez ograniczanie wydatków, przez cięcie kosztów stałych (w firmach i domowych budżetach) na kredytowaniu się skończywszy. Jeżeli już koniecznie w tak dynamicznie zmieniających sie czasach zmuszeni jesteśmy do zaciągnięcia kredytu (albo przytafia nam się właśnie niesamowita okazja) – zróbmy to z głową. Ale jak, gdzie? Najlepiej oczywiście w macierzystym banku, tzn. tym, w którym mamy konto i na który wpływa nasza pensja/stypendium/emerytura. Zapytajmy o finansowanie kredytem w rachunku albo dowiedzmy się więcej o kreycie gotówkowym. W wielu bankach doradcy kuszą nas specjalnymi pakietami ubezpieczeniowymi, które uchronią nas w przypadku zajścia nieszczęśliwego zdarzenia. Jednak w rzeczywistości bardzu niewielu osobom (co jest pewnego rodzaju tajemnica poliszynela) ubezpieczenie takie jest wypłacane (zawsze ubezpieczyciel może dociekać, że byliśmy świadomi istnienia np. choroby, a teraz życzymy sobie, aby ubezpieczyciel spłacił za nas część/wszystkie pozostające raty. Niestety nie jest to takie proste… Ubezpieczenie nie jest żadnym zabezpieczeniem kredytu, ba ubezpieczenie chroni nas, kredytobiorców, a i to tylko w jednym przypadku na pewno i beż żadnych wyłączeń, ani wykluczeń. I jest to niestety przypadek, w którym nam samym wszystko będzie już jedno… Rozważnie decydujmy się wręcz na zarobek pozaprowizyjny dla banków i towarzystw ubezpieczeniowych…

Zwolnienia w bankowości?

Coś co do niedawna wydawało się jeszcze nie do pomyślenia, teraz (niestety) nabiera coraz realniejszych kształtów. Dobrowolne zwolnienia (emerytalne), kończące się a nieprzedłużane umowy o pracę na czas określony, wstrzymany nabór nowych pracowników, deklaracje Prezesów o odejściu z pracy kilkuset pracowników, spowolnienie w rozbudowywaniu sieci sprzedaży itd.
Na ogłoszenia o pracę przychodzi coraz więcej anonsów, powracają czasy gdy to pracodawca a nie pracownik rządzi regułami gry. Presja wzrostu płacy nagle zniknęła, w urzędach pracy coraz więcej petentów… Recesja witana jest w Polsce z niedowierzaniem, ale otwartym pozostaje już jedynie pytanie jak (a nie czy…) duże będzie miała kształty w Polsce.. Kryzysie precz! Ale jak?

Najdziwniejsze nazwy prowizji i opłat bankowych

Niniejszym ogłaszam konkurs na najgłupszą nazwę opłaty/prowizji pobieranej przez banki. Nad nagrodą jeszcze pomyślę, może będzie to sprezentowanie laureatowi kwoty przypadającej na daną daninę?

Poniżej moi faworyci:

1) Prowizja przygotowawcza (Bank Millennium)
2) Prowizja za administrowanie zabezpieczeniem spłaty kredytu w formie ubezpieczenia (BGŻ)
3) Sprawdzenie dostępnych środków na ROR w sieci własnej bankomatów (BZ WBK)
4) Bankowy rachunek nieoszczędnościowy dla osób fizycznych nie prowdzących działalności gospodarczej [rachunki otwierane do dnia 14 lipca 2005] (PKO BP)
5) Za wystawione zezwolenia na wykreślenie z księgi wieczystej zabezpieczonych hipotecznie wierzytelności z tytułu pożyczek udzielonych przez zlikwidowane instytucje kredytowe w zakresie udzielonego pełnomocnictwa przez Ministra Finansów (PKO BP)
6) Przedpłaty na nabycie samochodów osobowych – cesja praw do rachunku przedpłaty na nabycie samochodu osobowego (PKO BP)
7) Prowizja za przeliczenie wysokości rat kapitałowych, kapitałowo-odsetkowych i/lub skrócenie okresu kredytowania przy cześniejszej spłacie części kredytu (Pekao S.A.)
8 ) Opłata administracyjna stanowiąca koszt pozyskania danych [w zależności od rzeczywistych kosztow] (Eurobank)

i tak dalej…

Czekam na Wasze propozycje.